Czas zaklęty w kamieniu…

Większość z nas przechodząc obok kamienia w lesie nie jest w stanie zrozumieć jak wiele ten niepozorny głaz (metaforycznie) widział, słyszał i przeżył. Miliony lat temu mógł być wierzchołkiem góry lub leżeć na dnie oceanu. Tysiące lat temu mógł być częścią wiejskiej chaty, setki lat temu mógł też być elementem zamku, a jeszcze wczoraj mógł być miejscem odpoczynku strudzonego żuka. Mógł równie dobrze leżeć w tym samym miejscu nieruszany przez milenia obserwując zmieniający się dookoła świat, bo z jego perspektywy rosnące, próchniejące i przewracające się drzewo to jakby mrugnięcie okiem dla człowieka. Kamień taki potrafi opowiedzieć prawdziwie niesamowite historie…

Całkiem niedaleko, względem miejsca w którym mieszkam, można trafić na piękny okaz głazu narzutowego, który został przywleczony do nas w trakcie zlodowaceń. Zbudowany jest najprawdopodobniej z granitu Uppsala, którego rodzimych stron należy upatrywać w Szwedzkim rejonie Uppland. Wynika z tego, że lodowiec przepchnął ten głaz o prawie 800 kilometrów, mijając po drodze Morze Bałtyckie! Znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie zbiornika, który powstał po wydobyciu iłów plejstoceńskich. Choć sama okolica nie jest specjalnie ciekawa czy cicha, a i porządek wokół głazu nie jest specjalnością odwiedzających to miejsce, to niezależnie od pory roku można znaleźć przy głazie odrobinę spokoju i złapać chwilę wytchnienia.

Granitowy głaz narzutowy, który można odnaleźć w sercu Rudaku w Toruniu.

To właśnie w takich miejscach aura jest szczególnie silna i po wyciszeniu się, skupieniu na dźwiękach natury mamy wrażenie, jakby sam głaz do nas przemawiał. A ma co opowiedzieć, bo po oderwaniu się od skały macierzystej w Uppland był toczony, gnieciony i rysowany przez podłoże pod lodowcem, gdzie kruszył się i pękał aż do uzyskania kształtu, w którym możemy podziwiać go dzisiaj. Na naszych ziemiach znajduje się najprawdopodobniej od 14 tysięcy lat, więc na przestrzeni swojego pobytu w Grodzie Kopernika mógł obserwować nie tylko powstawanie pierwszych osad i przekształcanie się ich w miasto, ale także zmiany w biegu Wisły. To właśnie w Toruniu można podziwiać wiele odcinków tak zwanej martwej Wisły, które nie tak dawno było połączone z głównym korytem. Z perspektywy głazu wydaje się, jakby woda przepływała tam jeszcze wczoraj.

Aby zabrać ze sobą część energii drzemiącej w głazie przeprowadzam mały rytuał. Zabieram ze sobą fragmenty granitu o podobnym pochodzeniu, rozkładam je na czas pobytu przy głazie, a po zakończonym spacerze zabieram je ze sobą do domu. Kamienie w pobliżu „skały-matki” przejmują część dobrej energii, która następnie rozprzestrzenia się po domu. Ja wykorzystuję do tego doniczki, w których fragmenty granitu służą jako ozdoba spoczywająca pod kwiatem.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *